Zachód na czele z USA nabiera wody w usta, zamyka oczy, ignoruje fakty
Nieporadność USA pod rządami Trumpa wchodzi na kolejny poziom. A Biden poprzeczkę postawił naprawdę wysoko.
Nieporadność USA pod rządami Trumpa wchodzi na kolejny poziom. A Biden poprzeczkę postawił naprawdę wysoko.
Kolejnymi dekretami Trump rozmontowuje wielostronne mechanizmy, które Zachód na czele z USA sam kiedyś budował.
Stany Zjednoczone potrzebują zmian, a Amerykanie chcą zmian. Ale jeśli mają one wyglądać jak to, co serwują Donald Trump i Elon Musk, może lepiej nie ruszać niczego.
Walutą w Białym Domu niekoniecznie jest lojalność. Walutą są tanie pochlebstwa, prezenty, podkreślanie geniuszu i wyjątkowości Trumpa.
Wielką tajemnicą jest to, skąd Trump wyciągnął na swojej konferencji prasowej aż tak wielkie bzdury na temat wojny ukraińsko-rosyjskiej. Bo to, co mówił, było jak żywcem wyjęte z rosyjskiej propagandy, i to tej najbardziej ordynarnej, gdzieś z głębokich piwnic fabryk trolli pod Sankt Petersburgiem.
A co jeśli wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski przyjął amerykańskie standardy i poszedł śladem retorycznym Donalda Trumpa? W nieco ponad półgodzinnej rozmowie w Radiu Zet z redaktorem Bogdanem Rymanowskim Bartoszewski dopuścił się co najmniej trzech.
Hańbiącym, choć szczęśliwie głównie symbolicznym gestem wobec Binjamina Netanjahu Polska uległa nie presji, a nawet nie zapowiedzi presji. Uległa bardziej złudzeniu i przyzwyczajeniu do wykonywania gestów lojalności wobec silniejszych partnerów na arenie międzynarodowej.
Niezależnie od końcowego rezultatu wyborów, trzeba powiedzieć, że demokraci przeprowadzili fatalną kampanię wyborczą. Nawet jeśli Kamala Harris dzisiaj wygra, to zrobi to przypadkiem.