Trump poszedł w radykalizm
Nie ma już śladu po wygładzonej, umiarkowanej wersji Donalda Trumpa z lipca, z okresu po zamachu na jego życie. Na debatę z Kamalą Harris republikanin przywdział swoją gorszą maskę.
Nie ma już śladu po wygładzonej, umiarkowanej wersji Donalda Trumpa z lipca, z okresu po zamachu na jego życie. Na debatę z Kamalą Harris republikanin przywdział swoją gorszą maskę.
W środku gorączkowych wysiłków USA, by powstrzymać katastrofę na Bliskim Wschodzie” – tak brzmi tytuł artykułu „New York Times’a”, który opisuje szczegóły tego, jak odwodzono Iran od odwetowego ataku na Izrael. Nie dowiadujemy się z niego zbyt dużo „ze środka” prócz tego, że „Amerykanie zmobilizowali szerszą koalicję”, sekretarz stanu Antony Blinken pracował niestrudzenie, a Stany Zjednoczone wysłały na Bliski Wschód nowe wojska i końcowo uważają, że osiągnęły sukces.
Recepta na katastrofę w USA była gotowa. Rozhuśtana do granic wytrzymałości polityczna polaryzacja.
Niewykluczone, że wyzwanie, przed jakim staje Polska w relacjach z USA, jest największym od 25 lat, czyli od włączenia w struktury NATO. Blokada pakietu pomocowego dla Ukrainy w Kongresie pokazuje, że w USA nic nie jest dane raz na zawsze, a słowa to tylko słowa.
Ponad 30 mld euro pomocy wojskowej od RFN dla Ukrainy – opowiadał na początku lutego w Waszyngtonie Olaf Scholz. Dziennikarze z USA z uznaniem kręcili głowami, a potem o tej liczbie wspominali w swoich artykułach.
Bliskowschodnia polityka Joego Bidena to katastrofa. Miało być dobrze, ale nie wyszło.
Widmo krąży po Europie – widmo trumpizmu. Właściwie z każdej renomowanej gazety czy stacji informacyjnej płyną złowieszcze analizy sondaży i przepowiednie o nieuchronnym powrocie do Białego Domu króla populisty.
Zmęczenie wojną sięga aż na Bałkany. Rok temu Ukraińcy mogli liczyć tu na współczucie i dobre słowo, a także na wcale niemałą pomoc wojskową.